Istnieje wiele teorii starających się wyjaśnić powstawanie trudności wychowawczych z dzieckiem przedszkolnym. Wydaje się jednak celowe zapoznanie rodziców z niektórymi z nich, bo ułatwi to zrozumienie przyczyn występowania pewnych niepokojących objawów w zachowaniu się dziecka. Zgodnie z teorią psychoanalityczną wiele trudności, które sprawia dziecko, wypływa stąd, że środowisko hamuje jego popędy. Według innej teorii (socjalno-kulturowej) pewne trudności wychowawcze mogą wynikać z niemożności sprostania przez dziecko wymogom, jakie stawia przed nim życie w przedszkolu, w szkole lub w domu rodzinnym.
Według teorii opierającej się na obserwacji procesu uczenia się, kłopoty te mogą powstawać na skutek błędnych nawyków (uwarunkowań) nabytych przez dziecko we wczesnym dzieciństwie, które przeszkadzają mu w dobrym przystosowaniu się do otoczenia. Nie wdając się w rozstrzyganie, jaka teoria jest najbardziej słuszna, możemy uznać, że każdy z nas inaczej mógłby sobie wyjaśnić powstawanie trudności wychowawczych i w pewnym stopniu mógłby mieć rację. Trzeba zdawać sobie sprawę także z tego, że każde dziecko poddane tym samym oddziaływaniom środowiska wychowującego będzie inaczej na nie reagować. Jak to już wielokrotnie zostało powiedziane, składają się na to czynniki dziedziczne, na które nakładają się wpływy zewnętrzne bardzo zróżnicowane w przypadku każdego dziecka. Jeśli dodamy do tego jeszcze fizjologiczne warunki życia płodowego, porodu, przebyte schorzenia, to uzyskamy bogaty obraz możliwych wpływów i uwarunkowań.
Dlatego jest rzeczą bardzo ważną skorzystanie z konsultacji specjalistycznych, które mogą dostarczyć rodzicom poglądu na przyczyny tych trudności, z jakimi się zetknęli i doradzić odpowiednie środki postępowania z dzieckiem. Uzyskanie właściwego rozeznania w tym względzie na pewno nie jest sprawą łatwą, nawet dla doświadczonych specjalistów. Dużą pomoc mogą okazać sami rodzice, jeśli ich stać na poinformowanie o wszystkich ważniejszych danych dotyczących wczesnego okresu rozwoju dziecka. Ma to ogromne znaczenie w wykryciu przyczyn i dobieraniu właściwych środków zaradczych.
Duży procent dzieci przejawia oznaki złego przystosowania się do najbliższego otoczenia, wykazując całkowity brak podporządkowania się nakazom, agresywne zachowanie i wzmożoną pobudliwość nerwową. Rodzice usiłują w sobie szukać winy za takie zachowanie się dziecka i zastanawiają się, czy dotychczasowe ich postępowanie z nim było słuszne. Borykając się z tymi trudnościami rodzice podejmują różne decyzje, które mają poprawić sytuację, np. umieszczają dziecko u kogoś z rodziny przypuszczając, że ich wpływ na jego zachowanie jest ujemny. Tymczasem przyczyną tych objawów mogą być czynniki, na które nie mieli oni żadnego wpływu, np. nieznaczne uszkodzenia układu nerwowego w czasie porodu lub podczas ostrej infekcji u dziecka w pierwszych miesiącach życia, przebiegającej z wysoką temperaturą.
Ciągłe strofowania, oskarżenia i wyrzuty czynione przez wychowawców, rodziców, domowników, a często także przez rodzeństwo dziecku sprawiającemu trudności stają się przyczyną tego, że żyje ono z poczuciem winy, rozgoryczenia i przeżywa konflikty z najbliższym otoczeniem.
Z chwilą pójścia do szkoły zaburzenia zachowania nasilają się, bo rosną wymagania, a dziecko nie jest w stanie zapanować nad swą pobudliwością. Ma wskutek tego zmniejszone stopnie ze sprawowania, uchodzi za ucznia źle oddziaływającego na innych. Problem jego zachowania i wychowania stanowi główny przedmiot trosk rodziców i nauczycieli, mimo że przyswajanie wiadomości może przebiegać u niego całkiem prawidłowo, a nawet w niektórych kierunkach ujawniać się mogą wybitne zdolności. Co czynić z takim dzieckiem?
Jeśli rodzice i wychowawcy uświadomią sobie fakt, że jedną z podstawowych przyczyn jest tu brak zdolności hamowania swych impulsywnych form zachowania, to przede wszystkim zmienią swój stosunek do niego. Wszelkie kary i oskarżenia nie powinny wówczas mieć miejsca, bo niepotrzebnie tylko tworzą w dziecku poczucie winy, oddalając je uczuciowo od najbliższych. Jeśli natomiast dziecko znajdzie zrozumienie i postępowanie z nim będzie nacechowane delikatnością, zmniejszy się możliwość dalszego pogłębiania się zaburzeń w zachowaniu. Bardzo często znalezienie dziecku tej dziedziny zainteresowań, w której będzie mogło uzyskać duże sukcesy, stanowi dobre rozwiązanie. Jeśli dziecko może imponować rówieśnikom i dorosłym swymi wytworami lub zdolnościami związanymi z majsterkowaniem, modelowaniem itp., mimo nieporozumień z rodzicami, jakie mogły wynikać z niewłaściwego zachowania dziecka, odzyskuje ono utraconą równowagę psychiczną. Rozwój zainteresowań, które scalają i równoważą zaburzoną osobowość, może spowodować to, że objawy mogą się zmniejszyć lub nawet ustąpić. Nie znaczy to jednak, że jest to jedyne z możliwych rozwiązań. W każdym przypadku należy zwrócić się do lekarza i zastosować się do jego wskazań, opartych na wnikliwej diagnozie, wielu badaniach dodatkowych, a w skrajnych przypadkach nawet na obserwacji szpitalnej czy sanatoryjnej.
Bardzo wiele dzieci zupełnie zdrowych, nie mających żadnych uszkodzeń organicznych odznacza się dużą delikatnością, wrażliwością i skłonnością do reagowania zaburzeniami w zachowaniu. Do podstawowych obowiązków rodziców należy zadbanie o to, by nie dopuścić do zachwiania u nich równowagi psychicznej. Wszelkie odchylenia od stanu normalnego, przejawiające się zaburzeniami pokarmowymi, zaburzeniami snu, lękami nocnymi, moczeniem się, połączonymi ze wzmożoną nerwowością, powinny być bezwzględnie uznane za powód wizyty u specjalisty.
Niekiedy rodzice bywają zaniepokojeni występującą u dziecka w tym okresie skłonnością do kłamstwa, zmiennością nastroju, płaczliwością. Często objawy te występują wówczas, gdy nastąpiła jakaś wyraźna zmiana w dotychczasowym trybie życia, np. umieszczenie w przedszkolu lub zamieszkanie dziecka u kogoś z rodziny. Może to być także reakcją na zmniejszone doznawanie przez dziecko uczuć, których okazywania oczekuje od rodziców. Przy ocenianiu tego typu niepożądanych cech w zachowaniu nie wolno zapominać o tym, że u dziecka w zakresie rozwoju życia uczuciowego występują przełomy, z którymi samo nie może sobie poradzić. Najczęściej trudności te mijają bez śladu, ale rodzice powinni traktować dziecko w tych okresach szczególnie wyrozumiale. Nie można zapominać o tym, ze pozbywanie się przez dziecko dawnych cech niemowlęcych, takich jak zależność od rodziców, ciągłe szukanie aprobaty i potrzeba doznawania przyjemnych wrażeń zmysłowych jest dla dziecka w wieku przedszkolnym trudne. Dziecko zaczyna się przystosowywać do nowych dla niego sytuacji w tej grupie rówieśników, w jakiej się znalazło. W związkuz tym zmuszone jest rezygnować ze swych dawnych przywilejów, a nowe nie równoważą mu doznanych strat.
Dziecko jest dość konsekwentne w pilnowaniu spełnienia tych obietnic, które uzyskało od rodziców. Dlatego lepiej mu nie przyrzekać, że dostanie zabawkę lub pójdzie na spacer do parku, jeśli nie, jesteśmy w stanie tego dotrzymać. Podobnie lepiej nie dawać w celu pozbycia się natrętnych pytań byle jakiej odpowiedzi, którą potrafi ono zapamiętać i potraktować jak najbardziej poważnie. Gdy na podstawie swych doświadczeń stwierdzi, że zostało oszukane, to rodzice tracą w jego oczach autorytet.
Kontakty dziecka z rówieśnikami, oprócz stron dodatnich, mają także ujemne. Dziecko zaczyna przynosić do domu słowa, których nigdy nie używało, a które zaskakują dorosłych swą niecenzuralnóścią. Z pewnym uczuciem zawodu rodzice stwierdzają, że na ich syna lub córkę silniej wpływają ulubieni koledzy i koleżanki niż oni sami.
Wiele ujemnych cech w zachowaniu dziecka tłumaczy się wówczas złym wpływem kolegów, od których próbuje się nawet dziecko separować. Pomijając rzeczywiście wyjątkowe sytuacje, w których dziecko na podwórzu nabywa wyraźnie ujemnych cech, to jednak należy traktować w większości przypadków te wpływy jako rzecz nieuchronną. Stopniowo coraz silniej dziecko będzie im ulegać, a kolega, któremu przypisuje siłę, doświadczenie i odwagę, z którym się będzie utożsamiać, jest dziecku bardzo potrzebny w tym okresie. Dużą pomoc w procesie wychowania stanowią filmy dla dzieci i teatry kukiełkowe. Imprezy te trzeba jednak odpowiednio dobierać, aby ich poziom był dostosowany do możliwości odbioru małego widza. Pójście do kina lub teatrzyku kukiełkowego może być traktowane jako nagroda. Filmy i przedstawienia dla dzieci dostarczają często silnych przeżyć i mają duży wpływ na kształtowanie się uczuć. Dlatego trzeba umieć właściwie z nich korzystać, zarówno jeśli chodzi o częstość tych imprez, jak i ich wartość intelektualną. Zdarza się np., że dziecko ogląda filmy, których treść przerasta jego zdolność właściwego odbioru, lub też przedstawiane wydarzenia budzą lęk i wyzwalają chęć ucieczki. Sytuacja, w jakiej się dziecko znajduje (w sali kinowej lub teatralnej), nie umożliwia mu aktywnego zachowania się wobec oglądanych wydarzeń, i bywa tak, że to, co rodzice traktują jako dostarczenie mu przyjemności, jest niczym innym jak przykrym przymusem. Szczególnie w przypadku młodszych dzieci należy dużą wagę przywiązywać do odpowiedniego doboru filmów i przedstawień teatralnych.
Podsumowaniem tego wszystkiego, co zostało już powiedziane na temat rozwoju i wychowania dziecka, mogą być słowa dr Janusza Korczaka zaczerpnięte z jego książki pt. Prawo dziecka do szacunku: „Dziecko jest istotą rozumną, zna dobrze potrzeby, trudności i przeszkody swego życia. Nie despotyczny nakaz, narzucone rygory i nieufna kontrola, ale taktowne porozumienie, wiara w doświadczenie, współpraca i współżycie. Dziecko nie jest głupie, głupców wśród nich nie więcej niż wśród dorosłych. Przystrojeni w purpurę łat, jakże często narzucamy bezmyślne, bezkrytyczne, niewykonalne przepisy. Zdumione staje niekiedy rozumne dziecko wobec napastliwej, leciwej, urągliwej głupoty.
Ma dziecko przyszłość, ale ma i przeszłość: pamiętne zdarzenia, wspomnienia, wiele godzin najistotniejszych, samotnych rozważań. Nie inaczej niż my pamięta i zapomina, ceni i lekceważy, logicznie rozumuje - i błądzi, gdy nie wie. Rozważnie ufa i wątpi.
Dziecko jest cudzoziemcem, nie rozumie języka, nie zna kierunku ulic, nie zna praw i zwyczajów. Niekiedy samo rozejrzeć się woli; gdy trudno, prosi o wskazówkę i radę. Potrzebny przewodnik, który grzecznie odpowie na pytanie. Szacunku dla jego niewiedzy!...
Jakże opłakanie ubogie byłyby wiadomości dziecka, gdyby ich nie czerpało od rówieśników, nie podsłuchiwało, nie wykradało ze słów i rozmów dojrzałych. Szacunku dla pracy poznania!"
Według teorii opierającej się na obserwacji procesu uczenia się, kłopoty te mogą powstawać na skutek błędnych nawyków (uwarunkowań) nabytych przez dziecko we wczesnym dzieciństwie, które przeszkadzają mu w dobrym przystosowaniu się do otoczenia. Nie wdając się w rozstrzyganie, jaka teoria jest najbardziej słuszna, możemy uznać, że każdy z nas inaczej mógłby sobie wyjaśnić powstawanie trudności wychowawczych i w pewnym stopniu mógłby mieć rację. Trzeba zdawać sobie sprawę także z tego, że każde dziecko poddane tym samym oddziaływaniom środowiska wychowującego będzie inaczej na nie reagować. Jak to już wielokrotnie zostało powiedziane, składają się na to czynniki dziedziczne, na które nakładają się wpływy zewnętrzne bardzo zróżnicowane w przypadku każdego dziecka. Jeśli dodamy do tego jeszcze fizjologiczne warunki życia płodowego, porodu, przebyte schorzenia, to uzyskamy bogaty obraz możliwych wpływów i uwarunkowań.
Dlatego jest rzeczą bardzo ważną skorzystanie z konsultacji specjalistycznych, które mogą dostarczyć rodzicom poglądu na przyczyny tych trudności, z jakimi się zetknęli i doradzić odpowiednie środki postępowania z dzieckiem. Uzyskanie właściwego rozeznania w tym względzie na pewno nie jest sprawą łatwą, nawet dla doświadczonych specjalistów. Dużą pomoc mogą okazać sami rodzice, jeśli ich stać na poinformowanie o wszystkich ważniejszych danych dotyczących wczesnego okresu rozwoju dziecka. Ma to ogromne znaczenie w wykryciu przyczyn i dobieraniu właściwych środków zaradczych.
Duży procent dzieci przejawia oznaki złego przystosowania się do najbliższego otoczenia, wykazując całkowity brak podporządkowania się nakazom, agresywne zachowanie i wzmożoną pobudliwość nerwową. Rodzice usiłują w sobie szukać winy za takie zachowanie się dziecka i zastanawiają się, czy dotychczasowe ich postępowanie z nim było słuszne. Borykając się z tymi trudnościami rodzice podejmują różne decyzje, które mają poprawić sytuację, np. umieszczają dziecko u kogoś z rodziny przypuszczając, że ich wpływ na jego zachowanie jest ujemny. Tymczasem przyczyną tych objawów mogą być czynniki, na które nie mieli oni żadnego wpływu, np. nieznaczne uszkodzenia układu nerwowego w czasie porodu lub podczas ostrej infekcji u dziecka w pierwszych miesiącach życia, przebiegającej z wysoką temperaturą.
Ciągłe strofowania, oskarżenia i wyrzuty czynione przez wychowawców, rodziców, domowników, a często także przez rodzeństwo dziecku sprawiającemu trudności stają się przyczyną tego, że żyje ono z poczuciem winy, rozgoryczenia i przeżywa konflikty z najbliższym otoczeniem.
Z chwilą pójścia do szkoły zaburzenia zachowania nasilają się, bo rosną wymagania, a dziecko nie jest w stanie zapanować nad swą pobudliwością. Ma wskutek tego zmniejszone stopnie ze sprawowania, uchodzi za ucznia źle oddziaływającego na innych. Problem jego zachowania i wychowania stanowi główny przedmiot trosk rodziców i nauczycieli, mimo że przyswajanie wiadomości może przebiegać u niego całkiem prawidłowo, a nawet w niektórych kierunkach ujawniać się mogą wybitne zdolności. Co czynić z takim dzieckiem?
Jeśli rodzice i wychowawcy uświadomią sobie fakt, że jedną z podstawowych przyczyn jest tu brak zdolności hamowania swych impulsywnych form zachowania, to przede wszystkim zmienią swój stosunek do niego. Wszelkie kary i oskarżenia nie powinny wówczas mieć miejsca, bo niepotrzebnie tylko tworzą w dziecku poczucie winy, oddalając je uczuciowo od najbliższych. Jeśli natomiast dziecko znajdzie zrozumienie i postępowanie z nim będzie nacechowane delikatnością, zmniejszy się możliwość dalszego pogłębiania się zaburzeń w zachowaniu. Bardzo często znalezienie dziecku tej dziedziny zainteresowań, w której będzie mogło uzyskać duże sukcesy, stanowi dobre rozwiązanie. Jeśli dziecko może imponować rówieśnikom i dorosłym swymi wytworami lub zdolnościami związanymi z majsterkowaniem, modelowaniem itp., mimo nieporozumień z rodzicami, jakie mogły wynikać z niewłaściwego zachowania dziecka, odzyskuje ono utraconą równowagę psychiczną. Rozwój zainteresowań, które scalają i równoważą zaburzoną osobowość, może spowodować to, że objawy mogą się zmniejszyć lub nawet ustąpić. Nie znaczy to jednak, że jest to jedyne z możliwych rozwiązań. W każdym przypadku należy zwrócić się do lekarza i zastosować się do jego wskazań, opartych na wnikliwej diagnozie, wielu badaniach dodatkowych, a w skrajnych przypadkach nawet na obserwacji szpitalnej czy sanatoryjnej.
Bardzo wiele dzieci zupełnie zdrowych, nie mających żadnych uszkodzeń organicznych odznacza się dużą delikatnością, wrażliwością i skłonnością do reagowania zaburzeniami w zachowaniu. Do podstawowych obowiązków rodziców należy zadbanie o to, by nie dopuścić do zachwiania u nich równowagi psychicznej. Wszelkie odchylenia od stanu normalnego, przejawiające się zaburzeniami pokarmowymi, zaburzeniami snu, lękami nocnymi, moczeniem się, połączonymi ze wzmożoną nerwowością, powinny być bezwzględnie uznane za powód wizyty u specjalisty.
Niekiedy rodzice bywają zaniepokojeni występującą u dziecka w tym okresie skłonnością do kłamstwa, zmiennością nastroju, płaczliwością. Często objawy te występują wówczas, gdy nastąpiła jakaś wyraźna zmiana w dotychczasowym trybie życia, np. umieszczenie w przedszkolu lub zamieszkanie dziecka u kogoś z rodziny. Może to być także reakcją na zmniejszone doznawanie przez dziecko uczuć, których okazywania oczekuje od rodziców. Przy ocenianiu tego typu niepożądanych cech w zachowaniu nie wolno zapominać o tym, że u dziecka w zakresie rozwoju życia uczuciowego występują przełomy, z którymi samo nie może sobie poradzić. Najczęściej trudności te mijają bez śladu, ale rodzice powinni traktować dziecko w tych okresach szczególnie wyrozumiale. Nie można zapominać o tym, ze pozbywanie się przez dziecko dawnych cech niemowlęcych, takich jak zależność od rodziców, ciągłe szukanie aprobaty i potrzeba doznawania przyjemnych wrażeń zmysłowych jest dla dziecka w wieku przedszkolnym trudne. Dziecko zaczyna się przystosowywać do nowych dla niego sytuacji w tej grupie rówieśników, w jakiej się znalazło. W związkuz tym zmuszone jest rezygnować ze swych dawnych przywilejów, a nowe nie równoważą mu doznanych strat.
Dziecko jest dość konsekwentne w pilnowaniu spełnienia tych obietnic, które uzyskało od rodziców. Dlatego lepiej mu nie przyrzekać, że dostanie zabawkę lub pójdzie na spacer do parku, jeśli nie, jesteśmy w stanie tego dotrzymać. Podobnie lepiej nie dawać w celu pozbycia się natrętnych pytań byle jakiej odpowiedzi, którą potrafi ono zapamiętać i potraktować jak najbardziej poważnie. Gdy na podstawie swych doświadczeń stwierdzi, że zostało oszukane, to rodzice tracą w jego oczach autorytet.
Kontakty dziecka z rówieśnikami, oprócz stron dodatnich, mają także ujemne. Dziecko zaczyna przynosić do domu słowa, których nigdy nie używało, a które zaskakują dorosłych swą niecenzuralnóścią. Z pewnym uczuciem zawodu rodzice stwierdzają, że na ich syna lub córkę silniej wpływają ulubieni koledzy i koleżanki niż oni sami.
Wiele ujemnych cech w zachowaniu dziecka tłumaczy się wówczas złym wpływem kolegów, od których próbuje się nawet dziecko separować. Pomijając rzeczywiście wyjątkowe sytuacje, w których dziecko na podwórzu nabywa wyraźnie ujemnych cech, to jednak należy traktować w większości przypadków te wpływy jako rzecz nieuchronną. Stopniowo coraz silniej dziecko będzie im ulegać, a kolega, któremu przypisuje siłę, doświadczenie i odwagę, z którym się będzie utożsamiać, jest dziecku bardzo potrzebny w tym okresie. Dużą pomoc w procesie wychowania stanowią filmy dla dzieci i teatry kukiełkowe. Imprezy te trzeba jednak odpowiednio dobierać, aby ich poziom był dostosowany do możliwości odbioru małego widza. Pójście do kina lub teatrzyku kukiełkowego może być traktowane jako nagroda. Filmy i przedstawienia dla dzieci dostarczają często silnych przeżyć i mają duży wpływ na kształtowanie się uczuć. Dlatego trzeba umieć właściwie z nich korzystać, zarówno jeśli chodzi o częstość tych imprez, jak i ich wartość intelektualną. Zdarza się np., że dziecko ogląda filmy, których treść przerasta jego zdolność właściwego odbioru, lub też przedstawiane wydarzenia budzą lęk i wyzwalają chęć ucieczki. Sytuacja, w jakiej się dziecko znajduje (w sali kinowej lub teatralnej), nie umożliwia mu aktywnego zachowania się wobec oglądanych wydarzeń, i bywa tak, że to, co rodzice traktują jako dostarczenie mu przyjemności, jest niczym innym jak przykrym przymusem. Szczególnie w przypadku młodszych dzieci należy dużą wagę przywiązywać do odpowiedniego doboru filmów i przedstawień teatralnych.
Podsumowaniem tego wszystkiego, co zostało już powiedziane na temat rozwoju i wychowania dziecka, mogą być słowa dr Janusza Korczaka zaczerpnięte z jego książki pt. Prawo dziecka do szacunku: „Dziecko jest istotą rozumną, zna dobrze potrzeby, trudności i przeszkody swego życia. Nie despotyczny nakaz, narzucone rygory i nieufna kontrola, ale taktowne porozumienie, wiara w doświadczenie, współpraca i współżycie. Dziecko nie jest głupie, głupców wśród nich nie więcej niż wśród dorosłych. Przystrojeni w purpurę łat, jakże często narzucamy bezmyślne, bezkrytyczne, niewykonalne przepisy. Zdumione staje niekiedy rozumne dziecko wobec napastliwej, leciwej, urągliwej głupoty.
Ma dziecko przyszłość, ale ma i przeszłość: pamiętne zdarzenia, wspomnienia, wiele godzin najistotniejszych, samotnych rozważań. Nie inaczej niż my pamięta i zapomina, ceni i lekceważy, logicznie rozumuje - i błądzi, gdy nie wie. Rozważnie ufa i wątpi.
Dziecko jest cudzoziemcem, nie rozumie języka, nie zna kierunku ulic, nie zna praw i zwyczajów. Niekiedy samo rozejrzeć się woli; gdy trudno, prosi o wskazówkę i radę. Potrzebny przewodnik, który grzecznie odpowie na pytanie. Szacunku dla jego niewiedzy!...
Jakże opłakanie ubogie byłyby wiadomości dziecka, gdyby ich nie czerpało od rówieśników, nie podsłuchiwało, nie wykradało ze słów i rozmów dojrzałych. Szacunku dla pracy poznania!"
