Obraz rodziców, jaki sobie wytwarza dziecko, na podstawie wczesnych swych doświadczeń, przechodzi różne stadia i zależy od poziomu rozwoju. W pierwszych miesiącach życia rodzice stanowią dla niego rzeczywistość nierozłącznie związaną z zaspokajaniem potrzeb biologicznych. Później, gdy dziecko już zacznie chodzić i świat rzeczy otaczających je skupi w największym stopniu uwagę dziecka, osoby rodziców jako znane i zawsze obecne zejdą na plan dalszy, a ich rola w tym okresie odbierana jest przez dziecko jako kontrolująca i ograniczająca swobodę działania. W 2 i 3 roku życia, w okresie nasilonych postaw negatywistycznych, gdy dziecko usiłuje wymóc na rodzicach zrealizowanie swych dążeń, ich obraz, jaki tworzy w swym umyśle, staje się bardziej złożony. Występują pod tym względem indywidualne różnice - w zależności od tego, jaki jest stosunek rodziców do dziecka. Jeśli zakazom i wprowadzanej stopniowo dyscyplinie w postępowaniu z dzieckiem towarzyszą często doznawane przejawy uczuć miłości, to obraz rodziców kształtuje się w sposób pozytywny. Są oni dla dziecka źródłem informacji i dostarczają przeżyć stanowiących zaspokojenie potrzeb dziecka. Stopniowo przyzwyczajając się do ograniczających jego swobodę presji wywieranych z zewnątrz, dziecko zaczyna traktować zakazy i nakazy jako własny kierunek działania, znajdujący aprobatę i oparcie w rodzicach. Jeśli zaangażowanie w sprawy dziecka ze strony rodziców jest prawidłowe, a kontakty z nimi częste, to nawet ostro przebiegające konfliktowe przeżycia emocjonalne nie zmieniają pozytywnego stosunku dziecka do rodziców.
Przykładem zupełnie odmiennej sytuacji są te dzieci, które w okresie pierwszych 3 lat życia ze względu na przewlekłe kalectwo są odseparowane od rodziców.
Marysia, dziecko ze wsi odległej od większego ośrodka miejskiego została w wieku 18 miesięcy umieszczona w szpitalu z powodu wrodzonego zwichnięcia stawu biodrowego. Po ukończonej kuracji, trwającej dwa miesiące, została skierowana do sanatorium dla dzieci, oddalonego znacznie od miejsca jej zamieszkania. Rodzice nie mogli odwiedzać dziecka częściej niż raz na dwa miesiące, ze względu na brak czasu i trudności dojazdowe. Dziecko w pierwszym okresie pobytu unikało kontaktów z personelem, chowało głowę w poduszkę i z rówieśnikami bawiło się niechętnie. Pobyt trwał około 2 lat, a postawa dziecka wobec odwiedzającej je matki przybrała formy bardzo dla niej przykre. Podczas odwiedzin dziecko, tak samo jak w stosunku do personelu (na początku pobytu), uciekało i nie okazywało oznak przywiązania, mimo że, jak matka opowiadała, w domu, tak jak wszystkie dzieci w tym wieku, było bardzo związane uczuciowo z matką. Po upływie około 5 miesięcy od przybycia do sanatorium dziecko zaczęło obdarzać dość wyraźnym przywiązaniem jedną z wychowawczyń, którą często nazywało matką. Wytworzył się u dziecka - podyktowany potrzebami życia uczuciowego - obraz matki zastępczej, który w zupełności wystarczał. To stało się powodem, że prawdziwa matka, z którą kontakt został zerwany właśnie w tym okresie życia, kiedy była dziecku najbardziej potrzebna, przestała odgrywać istotną rolę.
Przykład ten ilustruje z jednej strony łatwość, z jaką dziecko może zmienić własny obraz rodziców, a z drugiej potrzebę stałego kontaktu uczuciowego w okresie poniemowlęcym. Prawdopodobnie po przywiezieniu dziewczynki do domu, po upływie pewnego czasu, wszystko wróciło do stanu pierwotnego, ale uraz powstały na skutek odseparowania od rodziców był bardzo silny.
Przywiązanie i potrzeba doznawania uczuć ze strony rodziców występują najwyraźniej wówczas, gdy z jakichś powodów dziecko rozstaje się z nimi. Nawet kilkutygodniowe nieobecności w domu rodzinnym dla dziecka w wieku przedszkolnym są zawsze poważnym przeżyciem. Występują u niego obawy o to, że jest odtrącone przez rodziców, że przestali je kochać, bo było niegrzeczne, lub że zapomnieli o nim.
Gdy poziom opanowania mowy przez dziecko jest już taki, że stanowi ona narzędzie w codziennym porozumiewaniu się, obraz rodziców bywa także kształtowany przez wzajemną wymianę informacji. Dziecko w wieku poniemowlęcym lubi słuchać opowiadań, w których występują postaci rodziców i dzieci. Łatwo utożsamia się z dziećmi, o których mu się opowiada i przeżywa ich przygody. Jest to okres, w którym wrażliwość i wrodzona potrzeba doznawania uczuć stanowią podatny grunt do rozwinięcia się miłości do rodziców.
Rodzice czasem rywalizują ze sobą, nawet nieświadomie, o względy dziecka, broniąc je wzajemnie w momentach, gdy powinno zostać ukarane. Wszystko to pozostaje bez większego znaczenia, jeśli tylko nie występuje dwutorowość w postępowaniu wobec dziecka, które łatwo orientuje się, które z rodziców będzie je traktowało bardziej protekcyjnie. Takie postępowanie ma poważne ujemne następstwa, utrzymujące się przez dłuższy czas. Taka sama sytuacja może zaistnieć, jeśli nie ma w rodzinie zgodności co do metod wychowawczych między rodzicami i dziadkami mieszkającymi wspólnie. Oskarżanie się o niewłaściwe wobec dziecka postępowanie wśród domowników zakłóca pozytywny stosunek dziecka do nich, jaki mogło mieć dotychczas, gdy wzrastało w nieświadomości tych nieporozumień.
Stosunek dziecka do rodziców zawsze ulega przeobrażeniom pod wpływem poważniejszych konfliktów istniejących w rodzinie. Gdy dziecko zauważy, że rodzice się kłócą, wymyślają sobie nawzajem i dochodzi między nimi do poważniejszych zatargów, silnie przeżywa tę sytuację i pragnie ją zmienić. Jeśli zorientuje się, że nie jest to możliwe, cierpliwie oczekuje na pogodzenie się rodziców i zapanowanie spokojnej atmosfery w domu. Gdy dochodzi do rozbicia rodziny i dziecko staje się polem wzajemnych rozgrywek, nie będzie w stanie opowiedzieć się po stronie jednego z rodziców, bo najczęściej oboje w jednakowym stopniu kocha. Oskarżanie się i ostra wymiana zdań między rodzicami w obecności dziecka jest poważnym błędem wychowawczym, którego powinno się za wszelką cenę unikać.
Kiedy dziecko znajdzie się w przedszkolu, gdzie osoba wychowawczyni zyskuje u niego duży autorytet, odnajdzie tam podobne jak w domu sytuacje oparte na podporządkowywaniu się poleceniom i zakazom. Nowe okazje do zdobywania doświadczeń i samodzielności, nowe kontakty z rówieśnikami i uczestniczenie we wspólnych, zorganizowanych zabawach nie równoważą u większości dzieci chwilowych rozstań. W pierwszym okresie, który trwa od kilku dni do kilku miesięcy, nawet kilkugodzinna rozłąka z rodzicami jest pewnym urazem, do którego dziecko z trudem się przystosowuje.
Oddziaływanie grupy jest doskonałym sposobem rozwijania uspołecznienia, zainteresowań i zdolności swobodnego porozumiewania się. Nie wszystkie jednak dzieci nawet w wieku 3 lat są w pełni dojrzałe do przedszkola, jeśli nie zostaną odpowiednio przygotowane przez rodziców. Podobna sytuacja występuje w wieku 6 lub 7 lat, gdy zaczną uczęszczać do szkoły. Kontakty z rodzicami dotąd były jedynymi kontaktami dziecka z dorosłymi, co uzależnia je w takim stopniu, że w każdym nowym środowisku czują się bezradne i zagubione. Aby zapobiec ewentualnym urazowym przeżyciom z tym związanym, przed każdą nową zmianą w dotychczasowym trybie życia należy zadbać o odpowiednie przygotowanie dziecka. W rozmowie warto mu spokojnie uzasadnić, że tak będzie najlepiej i że wszystkie dzieci w tym wieku, tak jak rodzice, mają już pewne obowiązki. Dobrze jest powołać się na własne przykłady, powiedzieć, że gdy rodzice sami byli dziećmi, to też chodzili do przedszkola, gdzie było im bardzo dobrze.
Dziecko wrażliwe, u którego ukształtowały się już mechanizmy hamowania popędów i uczuć, potrafi się przystosować do przedszkola, ale w domu będzie przejawiać większe niż dotychczas oznaki nerwowości i rozdrażnienia. Jest to spowodowane zbyt silnym opanowywaniem impulsów w nowym środowisku - dziecko musi je potem rozładować. Rodzice nie zdając sobie sprawy z tego, dziwią się zmianom, które zaszły w zachowaniu dziecka. W rozmowach z wychowawczyniami dowiadują się, że ich dziecko uchodzi za wzorowe w przedszkolu, a w domu sprawia trudności i jest powodem konfliktów wychowawczych.
Zawarte w przedszkolu lub w najbliższym środowisku podwórkowym podczas wspólnych zabaw przyjaźnie są okazją do popisywania się przed innymi dziećmi swymi rodzicami. Dziecko w tym okresie jest dumne ze swych rodziców, usiłuje przekonać często innych o tym, że jego rodzice są najlepsi, najmądrzejsi lub najbogatsi. Ewentualne konflikty między rówieśnikami bywają też rozstrzygane przez powoływanie się na swych rodziców lub grożenie interwencją z ich strony. Są to już uczucia wynikające z dojścia do głosu wyższych wartości społecznych związanych z przynależnością do rodziny. Na tym tle dochodzi między dziećmi nawet do rękoczynów - w ten sposób bronią „honoru" swych rodziców. Dzieci w wieku przedszkolnym niejednokrotnie fantazjują na temat rodziców pragnąc przypisywać im te cechy, jakie życzą sobie, by mieli. A więc opisują swych tatusiów jako najsilniejszych na świecie lub posiadających w domu nadzwyczajne rzeczy, odbywających niezwykłe podróże, kupujących im wszystko, czego tylko chcą.



Wszelkie prawa zastrzeżone Będę Mamą