Domagając się samodzielności i swobody wyboru dziecko
może stać się w domu małym tyranem, wokół którego
kręcą się wszyscy. Gdy głośne domaganie się jakiejś
rzeczy, poparte krzykiem i płaczem, przynosi rezultaty
i dziecko swój cel osiąga, to ten sposób zachowania utrwala się jako najskuteczniejszy. Ustępowanie dziecku spowodowane jest albo tym, że rodzice chcą mieć święty
spokój i nie słyszeć przeraźliwych krzyków, wytrącających
ich z równowagi, albo też przekonaniem, że dziecku stanie
się krzywda, jeśli nie postawi na swoim. Piszę o tym
w związku z zagadnieniem nagrody i kary - zasady stosowania tych środków trzeba wprowadzić możliwie najwcześniej. Gdy w pierwszych 3-5 latach życia zostanie
ustalona przez dziecko pewna taktyka w stosunku do
rodziców, to później trudno ją już zmienić.
Uzyskawszy upragnione rozwiązanie dziecko coraz
częściej korzysta z tego sposobu zaspokajania swych pragnień których nie próbuje hamować, bo nie potrafi samo dokonać właściwego rozeznania. Wzrasta w atmosferze egocentryzmu przedłużającego się aż po wiek szkolny i dopiero wtedy rodzice decydują się zmienić swój stosunek i spodziewają się uzyskać pozytywne efekty. Niestety, najczęściej jest już za późno, a całkowita zmiana w dotychczasowym traktowaniu bywa powodem konfliktowych przeżyć emocjonalnych, załamań i zaburzeń w zachowaniu się dziecka.
Podobny błąd popełniają rodzice, gdy od dwulatka oczekują świadomego wyboru pytając go, czy chce tego czy tamtego. Gdy podczas codziennych czynności życiowych dziecko jest stawiane w sytuacji osoby dorosłej, do której powinna należeć decyzja, daje odpowiedź twierdzącą lub przeczącą, ale nie opiera się wtedy na racjonalnych przesłankach, bo jeszcze do tego nie dojrzało. Przyzwyczaja się przez to jednak do narzucania otoczeniu swej woli i będąc starsze korzysta z tego przyzwyczajenia na co dzień.
Inny rodzaj niewłaściwych posunięć w wychowaniu rodzinnym reprezentują ci, którzy stosują karę fizyczną jako jedyny środek na wszystkie konflikty z dzieckiem.
Tacy rodzice kierują się przede wszystkim własnym interesem, nie bacząc na to, że uczą dziecko stosowania prawa silniejszego. Kara, jeśli już ma być wymierzona, powinna być natychmiastowa, ale nigdy nie należy karać dziecka w stanie silnego rozdrażnienia i gniewu, gdy nie panuje się nad własnym nastrojem. Wówczas za jedyne rozwiązanie uważa się karę fizyczną. Tym bardziej że, jak się wydaje, przynosi ona natychmiastowe efekty. Dziecko karane biciem gdy jest nieposłuszne, czuje się skrzywdzone i często głęboko to przeżywa. Zamiast zrozumienia, że postąpiło niewłaściwie, rodzi się w nim poczucie niesprawiedliwości doznanej od rodziców i ostry protest. Jeśli te sytuacje powtarzają się bardzo często, to zaufanie do rodziców ustępuje miejsca strachowi i nieufności.
Najczęściej uciekają się do tej metody rodzice, którzy byli wychowywani przy użyciu kar fizycznych. Uważają przy tym, że „twarda ręka" ich ojca nie zaszkodziła, a odwrotnie, dopomogła im stać się wartościowymi ludźmi.
Jest to na pewno duże uproszczenie w rozumowaniu. Przede wszystkim częste uciekanie się do tego rodzaju środków wychowawczych przeszkadza w ustaleniu się takich więzów uczuciowych z rodzicami, w których nie ma lęku i niepewności. Dziecko karane fizycznie, gdy już jest starsze, zataja przed rodzicami wiele dręczących je problemów, bo nie spodziewa się u nich znaleźć zrozumienia.
Rodzice często karzący dziecko w ten sposób przyjmują, że posłuszeństwo wobec ich woli jest celem samym w sobie. Może dojść do tego, że w zupełnie błahych sprawach żąda się go od dziecka i wychowuje się w ten sposób manekina pozbawionego własnej zdolności oceny. Dziecko tak wychowane charakteryzuje zahamowanie życia uczuciowego, zmniejszona zdolność do twórczego myślenia, a nawet tendencje agresywne skierowane do tych, którzy mu wcale nie zagrażają.
Dziecko bezwzględnie powinno mieć okazję do własnej oceny słuszności swego postępowania, a kara fizyczna tę możliwość zaprzepaszcza. Szczególnie szkodliwe jest stosowanie ostrych kar w stosunku do dziecka wtedy, gdy w wieku 2 lub 3 lat przeciwstawia się ono raczej przez przekorę naszym poleceniom, nieraz dlatego, aby się trochę podroczyć. Umiejętnym podejściem do dziecka z łatwością można je skłonić do ustąpienia, do zrezygnowania ze swych własnych żądań. Natomiast zawsze dziecko przeżyje głęboko wszelką karę fizyczną, uniemożliwiającą mu swobodną wymianę myśli z rodzicami. Okres przekory stanowi dla wielu dzieci pewne przełomowe stadium rozwoju uczuć i wymaga cierpliwego i wyrozumiałego podejścia ze strony rodziców.
Dużo skuteczniejsze na dłuższą metę niż stosowanie kar jest w wychowaniu dziecka nagradzanie go. Pozbawienie nagrody może stanowić nieraz bardzo dotkliwą karę, ale nie będzie temu towarzyszyło przekonanie dziecka, że zostało skrzywdzone niesłusznie, bo w gniewie. Wszelka kara, która nosi cechy zemsty ze strony osoby silniejszej fizycznie, przynosi ukryte, ale wyraźnie ujemne następstwa. Dlatego błędy wychowawcze już w tym okresie mają poważne znaczenie i w nich nieraz leży źródło wychowawczych niepowodzeń, które rodzice przypisują wpływom szkoły lub kolegów.
Istotne znaczenie ma dostosowanie tych dwóch środków wychowawczych, jakimi jest nagroda i kara, do wieku dziecka. Jakże częstym błędem jest przypisywanie małemu dziecku tych motywów lub przekonań, które wcale u niego nie występują. Zostaje wtedy ukarane niesłusznie, ponieważ przypisuje mu się intencję zrobienia rodzicom na złość.
Na pewno dostosowanie środków wychowawczych do stopnia rozwoju umysłowego dziecka nie jest rzeczą łatwą. Można tu popełnić pomyłki i dlatego warto być w kontakcie z doświadczonym pedagogiem lub psychologiem, zajmującymi się dziećmi w tym wieku. Im bardziej rodzice są świadomi swej roli i im lepiej opanowali sztukę obserwowania swego dziecka, tym bardziej dopomogą specjaliście w postawieniu właściwej diagnozy i udzieleniu rad. Dobrze jest uświadomić sobie fakt, że obraz, jaki ukształtowali sobie rodzice o własnym dziecku, ulec musi zmianom w świetle uzyskanych wskazówek. Jeśli rodzice mają okazję obserwować zachowanie dziecka w grupie, niejednokrotnie stwierdzają, że przejawia ono cechy, których nie udało im się zaobserwować w domu. Aby obraz, jaki tworzą sobie rodzice o dziecku był możliwie pełny i obiektywny, nie powinni ignorować ubocznych wpływów, jakie mogą na nie zadziałać. Zdarza się to zwłaszcza wtedy, gdy dziecko przebywało w żłobku lub przez okres kilku miesięcy chorowało i pozostawało w szpitalu.
Żłobki stanowią duże udogodnienie dla pracujących rodziców i odpowiednio zorganizowane zapewniają zaspokojenie wszystkich potrzeb dziecka w pierwszych latach jego życia. Dzieci uczęszczające do żłobka najwcześniej przyswajają sobie zdolność do nawiązywania kontaktów społecznych, bo na co dzień przez dłuższy czas stykają się ze swoimi rówieśnikami. Ze względu jednak na rzadsze kontakty z osobami dorosłymi spowodowane tym, że personel wychowawczy zmuszony jest zajmować się wieloma dziećmi jednocześnie, miewają one mniej okazji do rozwoju mowy. Dlatego ten brak rodzice powinni kompensować zwiększoną liczbą bodźców zachęcających do ćwiczenia zdolności językowych.
Już dla dwuletniego dziecka istnieje wiele sytuacji, które odpowiednio zaaranżowane przez rodziców mogą stać się skutecznie działającą nagrodą. Okazywanie, że niewłaściwe zachowanie dziecka obraziło rodziców i że teraz nie będą go tak jak przedtem brać na ręce lub całować, jest jednym ze skutecznych środków kary, jeśli dość wcześnie zaczęło się go używać. Dziecko związane uczuciowo z rodzicami zawsze przeżyje to chwilowe odtrącenie jako sytuację, która powinna ulec zmianie. Najczęściej zdobywa się na swoiste przeprosiny, które je jeszcze bardziej przywiązują uczuciowo do rodziców.
Istnieje wiele wykroczeń, które powinny pociągać za sobą zdecydowany protest rodziców i egzekwowanie posłuszeństwa. Są to sytuacje, w których zagraża dziecku niebezpieczeństwo, którego nie podejrzewa, lub gdy kontynuowanie danej czynności może spowodować zniszczenie jakiejś rzeczy. Na ogół dość szybko 2- lub 3-letnie dziecko zaczyna się orientować w zakresie tych niewłaściwych zachowań i stopniowo ich unika. Znacznie więcej jest jednak sytuacji, które nie mają bezpośrednich ujemnych następstw, a wtedy warto zachęcić dziecko do właściwego wyboru, starając się mu w sposób prosty przedstawić własne racje.
Długie i zawiłe tłumaczenia nic nie dają.
Jeszcze bardziej niewskazane jest straszenie następstwami, których dziecko nie rozumie. Wytwarza się uczucie lęku, które może stanowić czynnik hamujący we wszystkich nowych sytuacjach.
Dość powszechnie w dawniejszych latach, a jeszcze zbyt często obecnie stosuje się jako czynnik skutecznie zmuszający do posłuszeństwa - strach. Jest to rodzaj kary, która działa paraliżująco, nie ma efektu końcowego i przyczynia się do powstania objawów nerwicowych. Rodzice uciekają się do tego środka będąc pewni, że jest on łagodniejszy niż bicie i straszą dziecko np. tym, że je wilk porwie albo zabierze pan policjant. Dziecko w wieku niemowlęcym przyjmuje najczęściej poważnie te groźby i przynoszą one zamierzony skutek, co staje się powodem, że dalej bywają przez rodziców stosowane. Skutki tych form wychowawczych są opłakane i w swych ostatecznych efektach przysparzają wiele kłopotów także samym rodzicom. Pod wpływem straszenia wytwarza się u dzieci postawa lękowa, która nasila się podczas zasypiania; dzieci boją się ciemności, stają się nerwowe. Podobny skutek odnosi opowiadanie dziecku bajek, w których występują groźne zwierzęta, źli ludzie, straszne sytuacje. Opowiadanie dziecku historyjek lub czytanie mu przed zaśnięciem może być wykorzystane w całkiem dodatnim sensie. Ma to miejsce wówczas, gdy treść historyjki zawiera elementy kształcące wyobraźnię i uczucia, bez przekazywania dziecku drastycznych elementów. Takie czytanki lub opowiadania, nawet jeśli nie są w pełni rozumiane, przynoszą podwójną korzyść. Z jednej strony rozszerzają przy pomocy mowy wiązanej świat przeżyć poznawczych, zapoznają dziecko z nowymi dla niego rzeczami, a z drugiej rozwijają uczucia przyjaźni, miłości, litości i wzgardy. Ten typ dostarczanych dziecku przyjemności, które już dwuletnie dzieci bardzo sobie cenią, może być traktowany jako nagroda za właściwe zachowanie.



Wszelkie prawa zastrzeżone Będę Mamą