Gdy rodzice usłyszą z ust dziecka po raz pierwszy słowo „mama" lub „tata", jest to z pewnością radosne dla nich przeżycie. Nie można jednak uznawać tych dojrzałych w jakimś sensie wypowiedzi za początki prób porozumiewania się dziecka z otoczeniem. Już znacznie wcześniej do nich należy odpowiadanie uśmiechem na uśmiech matki i ojca, powtarzanie usłyszanych od rodziców i zaobserwowanych przez dziecko na ich ustach prymitywnych i łatwych do odtworzenia dźwięków takich jak ,,ga" „ba" „la" „ta", powtarzanych zresztą wielokrotnie. Dziecko znajduje w tym zadowolenie, a powtarzane przez nie zespoły dźwięków mają tendencję do utrwalania się. Rozwój mowy należy do najbardziej czułych na wpływy środowiska sfer zachowania. Rodzice mogą tu odegrać doniosłą rolę, jeśli umiejętnie dopomogą dziecku w prawidłowym ukształtowaniu się tej ważnej społecznie funkcji. Dzieci z domów dziecka i pozostające wskutek poważniejszych wad wrodzonych z dala od rodziny, przejawiają z reguły opóźniony rozwój mowy. Natomiast te dzieci, które mają zapewnioną od początku właściwą opiekę wychowawczą i do których rodzice lub opiekunowie często zwracają się głośno i dużo do nich mówią, szybko i prawidłowo opanowują mowę.
Zdolności dziecka w tym kierunku zależą od innych jego funkcji. Na przykład dziecko, które dość szybko zaczęło skupiać wzrok i zatrzymywać go na twarzy matki pochylającej się nad jego łóżeczkiem i wypowiadającej przy tej okazji różne słowa, wcześniej opanowuje mowę. Z reguły te dzieci, które rozwinęły swą sprawność ruchową, łatwiej przyswajają sobie formy językowe. Już w wieku 2 miesięcy dzieckoo w rozmaity sposób reaguje na różne dźwięki, które w tym stopniu wiążą jego uwagę, że podczas płaczu, na krótko przynajmniej uspokaja się, gdy usłyszy nowy dźwięk, a w drugim kwartale życia potrafi już śledzić wzrokiem szukając źródła dźwięku. Częstość i różnorodność kontaktów z najbliższym otoczeniem warunkuje dalsze postępy dziecka w tej dziedzinie.
Między dzieckiem a rodzicami wytwarza się wzajemna więź komunikatywna, której podtrzymywanie i wzbogacanie jest jednym z podstawowych zadań rodziców. Gdy jej nie ma, nie można liczyć na to, że mowa się sama rozwinie i będzie w przyszłości spełniać swą rolę w życiu codziennym. Na dźwięk głosu matki lub innej osoby już kilkumiesięczne dziecko reaguje w sposób wyraźny, i to świadczy o jego gotowości do odbierania innych tego typu doznań. Z kolei nieporadne i pozbawione określonego znaczenia „wypowiedzi" dziecka nie powinny trafiać w próżnię, lecz wywoływać także reakcję rodziców.
Ta pierwsza, nie mająca jeszcze charakteru właściwej mowy, wymiana sygnałów ma olbrzymi wpływ na dalszy postęp w tym zakresie. Sygnały pozbawione znaczenia zaczyna dziecko kojarzyć z określonymi sytuacjami. Przede wszystkim fakt pojawiania się matki i innych osób pod wpływem głośnych prób wypowiadania się pobudza do dalszych wysiłków. Do pierwszych produkcji dźwiękowych należą głoski gardłowe, takie jak „k" i ,,g", które w chwilach większego podniecenia dziecko łączy z samogłoskami i powstają wówczas jeszcze nie w pełni artykułowane sylaby ,,ga", ,,ka", ,,gu",,,go" i inne. Dziecko w tym okresie potrafi rozróżniać dźwięki z otoczenia znane mu i nowe, których jeszcze nie słyszało.
Około 7 i 8 miesiąca życia te nie sprecyzowane wypowiedzi nabierają już bardziej skoordynowanego charakteru i są wiązane z określonymi sytuacjami. Matka najlepiej potrafi je rozpoznać i odczytać, ponieważ najczęściej się z dzieckiem styka. Łatwo zdoła spostrzec, że dziecko stara się naśladować to, co słyszy, i powinna wówczas dostarczyć mu łatwych wzorów łączonych z pewnymi sytuacjami i przedmiotami. Na tej drodze dziecko tworzy pierwsze odruchy słowne, w prawidłowych warunkach szybko wzbogacające jego repertuar. Tworzy w ten sposób podstawy do przyszłego nazywania i rozumienia poleceń.
Warto wiedzieć, że zdolność rozumienia na ogół wyprzedza możliwość głośnego wypowiadania się przez dziecko. Dlatego nie trzeba od razu oczekiwać, że niemowie będzie powtarzało usłyszane słowa i samo potrafi nazwać jakiś przedmiot. Dzięki powiązaniu z odczuwanymi intuicyjnie przez dziecko stanami emocjonalnymi, słowa rodziców zawierające melodię i akcenty bywają już w tym okresie odbierane właściwie jako zakaz, aprobata, zachęta do śmiechu itp. Podobnie rzecz ma się z „wypowiedziami" dziecka. Każda matka zdoła łatwo odczytać z barwy jego ust kiedy jest zadowolone i chce się bawić, a kiedy jest zniecierpliwione lub czymś przestraszone.
Te dzieci, które mają zapewniony częsty kontakt słowny i mogą obserwować ruchy ust osób dorosłych, dość szybko przyswajają sobie mowę. Trzymiesięczne dziecko potrafi nawet na swój sposób zareagować, gdy jest wołane po imieniu. Dość często samo stara się matkę przywołać, bo jest spragnione jej obecności i czuje się osamotnione. Matka intuicyjnie odbiera nawet ciche wołanie dziecka i zawsze wtedy, gdy to jest możliwe, powinna dać znać, że słyszy i rozumie dziecko. Tej sztuki odczytywania wypowiedzi dziecka nie opanowuje się od razu. Trzeba znaleźć czas i chęci na to, by zarówno matka, jak i ojciec przyzwyczaili się do pozornie nic nie znaczącej paplaniny, w której stopniowo wyodrębnić można dźwięki związane z uczuciem zdziwienia, zawodu, zniechęcenia lub gniewu przeżywanego przez niemowlę.
Rodzice dość często porównują między sobą dzieci pod względem stopnia opanowania przez nie mowy. Czasami bywają zaniepokojeni pewnym opóźnieniem, jakie - ich zdaniem - występuje u dziecka, i szukają sposobów zaradzenia mu. A w dziedzinie rozwoju mowy różnice indywidualne bywają najwyraźniejsze. Nawet dzieci tych samych rodziców mogą się bardzo różnić pod tym względem. Znane są powszechnie fakty dziedzicznego uwarunkowania opóźnienia w mowie, które po pewnym czasie cofa się całkowicie. Istnieją poza tym dość duże różnice między chłopcami a dziewczynkami, jeśli chodzi o początki posługiwania się mową. Dziewczynki na ogół wcześniej zaczynają mówić i więcej słów mają przyswojonych, więcej przedmiotów potrafią nazwać.
Nie warto więc przejmować się obserwowanymi u dziecka w pierwszych dwóch lub trzech latach życia nieznacznymi opóźnieniami - przeważnie ustępują bez śladu. Natomiast całkowity brak mowy w tym wieku powinien skłonić rodziców do skonsultowania się ze specjalistami; w tym celu mogą udać się do istniejących w większych miastach poradni zaburzeń mowy, mieszczących się także w przychodniach zdrowia psychicznego. Aby dostarczyć lekarzom i psychologom cennych dla nich informacji, dobrze jest poznać wszelkie dziedziczne obciążenia, przewlekłe schorzenia. Duże znaczenie będą mieć
podczas wizyt w poradni dokładne dane odnoszące się do wszystkich związanych z historią życia i rozwoju dziecka ważniejszych wydarzeń.
Jak można pomóc dziecku w rozwoju sprawności w porozumiewaniu się?
W pierwszym rzędzie należy zadbać o to, by wszelkie czynione przez dziecko próby porozumiewania się z otoczeniem nie trafiały w próżnię. Chodzi o to, by jego krzyk przywołujący matkę, gdy chce czegoś od niej, nie pozostawał bez echa. Mowa z początku w postaci nieartykułowanych dźwięków, paplaniny, a potem już przez bardziej złożone formy musi stać się narzędziem potrzebnym w życiu. W oparciu o to należy dostarczać dziecku okazji do przekazywania swych pragnień i cierpliwie odgadywać sens pierwszych niezdarnych prób, jakie ono czyni. Pierwsze polecenia i zakazy w postaci słów: „nie wolno", „daj", „masz", „chodź" należy wymawiać głośno i powoli, wielokrotnie powtarzać.
Wiele okazji do posługiwania się pierwszymi słowami stwarza zabawa z dzieckiem, Nawet codzienna kąpiel to sytuacja, w której dziecko zapoznaje się z nazwami części ciała. Odpowiedni dobór pływających zabawek podczas kąpieli skutecznie służy do rozwijania zdolności rozumienia nazw. Nie trzeba wymagać od dziecka ich powtarzania, bo samo zacznie nazywać przedmioty, gdy pozna ich nazwy i opanuje artykulację tych nazw. Ważne jest tylko wielokrotne w różnych sytuacjach, głośne ich wypowiadanie przez rodziców połączone z poleceniami, np. „daj lalę", „masz lalę" itp.
Zdarza się dość często, że już w jakimś stopniu opanowane przez dziecko zdolności wypowiadania pierwszych słów zatrzymają się przez pewien czas na tym samym poziomie. Rodzice dziwią się temu faktowi i bezskutecznie próbują go sobie wyjaśnić. Może tu występować zjawisko dające się wytłumaczyć okresowym zahamowaniem jednej sfery rozwoju na rzecz drugiej. Dość często bowiem się zdarza, że właśnie w tym okresie, gdy zdolność mówienia zatrzymała się na określonym etapie, szybciej zaczęło dziecko opanowywać zdolność poruszania się. Związane z nią wysiłki mogły stać się dla dziecka tak absorbujące, że inne sfery rozwoju uległy okresowemu, nieznacznemu zahamowaniu, którym nie trzeba się przejmować.
W drugim roku życia słownik dziecka wzbogaca się o nowe pojęcia, a dzięki możliwości posługiwania się już pewnymi formami wnioskowania zdobytymi dzięki konkretnym doświadczeniom życiowym, w jego wypowiedziach zauważa się już to, że myśli. Ten okres życia charakteryzuje się szybkim tempem rozwoju, a kolejność poszczególnych osiągnięć na drodze przyswajania sobie mowy zależy w dużej mierze od środowiska. Pierwsze próby wypowiadania przez dziecko swych myśli oparte są na danych z codziennego doświadczenia. Można zatem stwierdzić, że dwuletnie dziecko głośno myśli i nie wykazuje tendencji do ukrywania swych przeżyć, jeśli tylko potrafi je ubrać w słowa. Myślenie ma w tym okresie i przez najbliższe dwa lata jeszcze charakter konkretny, obrazowy. Przykładem takiego typu głośnego myślenia może być dialog między matką a dzieckiem:
Matka: „Jasiu oddaj mi nóż, bo się skaleczysz!"
Dziecko: „Nie daj, Jasiu, daj mi".
Matka: „Zobacz, jaki ładny obrazek, popatrz i choć do mnie".
Dziecko: „Nie daj, Jasiu sam, mama nie chodź".
W tym okresie dziecko nie buduje jeszcze pełnych zdań, ale niekiedy używa znanych mu słów w ten sposób, że tworzą odpowiedniki całych zdań, jeszcze niedojrzałe, z wieloma błędami gramatycznymi i artykułacyjnymi. Rodzice starając się dostosować do wieku dziecka świadomie mowią do niego w sposób zbyt uproszczony, lub też tworzą - spieszczając słowa - nowy język. Ten sposób wypowiadania słów przez dorosłych nie jest wskazany, bo pozbawia dziecko właściwych wzorców. Celowe jest tylko wolniejsze tempo mówienia i ograniczenie liczby słów przy zwracaniu się rodziców do dziecka.
Wczesne opanowywanie sztuki porozumiewania się słownego ułatwia dziecku porozumiewanie się z otoczeniem. Dorosłym pomaga to kierować nim i kontrolować jego zachowanie - odtąd można mu już dawać polecenia i zakazy słowne, a z kolei ono może słowami informować otoczenie o swych potrzebach. Bardzo często podczas zabawy używa znanych sobie słów i ćwiczy się w ich wypowiadaniu. Należy zachęcać dziecko do tego i nawet inicjować tego typu aktywność wykorzystując postacie lalek, zwierząt i inne zabawki przy pobudzaniu do wypowiadania się.



Wszelkie prawa zastrzeżone Będę Mamą