Przykładem ilustrującym znaczenie wychowania rodzinnego są te dzieci, które wzrastały pozbawione normalnych warunków rozwoju. W domach dziecka, ale także i w szpitalach dziecięcych można czasem obserwować zaskakujące objawy reakcji dziecka na brak zainteresowania nim. Wytwarzają się u takiego dziecka stereotypowe formy zachowania, jak kiwanie się, uderzanie główką o ścianę, unikanie kontaktu z osobami dorosłymi. Silnie reagują na próby nawiązania z nimi kontaktu te dzieci, którymi przez dłuższy czas, przez kilka pierwszych lat ich życia, z jakichś powodów rodzice nie zajmowali się. W zachowaniu tych dzieci przejawia się czasem nadmierna nerwowość, skłonność do płaczu, lub też przeciwstawianie się poleceniom, jakie się im daje.się i pozostawały apatyczne, gdy usiłowano nawiązać z nimi jakiś kontakt. Ich waga i ogólny stan zdrowia były znacznie gorsze niż tych zwierząt, które miały zapewnione normalne warunki rozwojowe.
Nie zawsze w pełni uświadamiamy to sobie, że od prawidłowego ułożenia stosunków między rodzicami zależy w dużej mierze wychowanie dziecka. Chodzi tu zresztą nie tylko o to, by współżycie przebiegało harmonijnie, bez
większych zakłóceń, ale o to, by wszelkie nieporozumienia w rodzinie nie odbijały się na życiu dziecka. W dzisiejszych rodzinach, najczęściej dwupokoleniowych, w których oboje rodzice pracują, czas poświęcony na sprawy wychowania domowego bywa ograniczony (w porównaniu do dawniejszych czasów). Kłopoty rodzinne zawsze odbijają się na samopoczuciu dziecka, które nawet jeśli jeszcze ich w pełni nie rozumie, to przynajmniej odczuwa, że coś
nie jest tak, jak być powinno. Na pewno nie zawsze uda się
ukryć przed dzieckiem konflikty przeżywane przez rodziców, ale w każdym razie należy się o to starać, by dziecko nie było świadkiem kłótni, które wyzwalają u niego lęk, a w skrajnych przypadkach - nerwicę.
Dzieci pochodzące z rodzin przeżywających kryzys i rozpadających się bardzo żywo reagują na nieporozumienia między rodzicami. Czując się zagrożone, usiłują same skłonić rodziców do zgody. Nie zawsze jednak osoby zakładające rodzinę dbają o to, by współżycie w rodzinie było zgodne, a uczucia w stosunku do dziecka rozsądnie dawkowane przez oboje rodziców.
Niekiedy zarzewiem konfliktów staje się teściowa mieszkająca wspólnie i biorąca aktywny udział w życiu rodzinnym. Nieporozumienia powstające na tym tle stają się nieraz nawet powodem rozbicia rodziny. Rola babki w wychowaniu i prawidłowym rozwoju dziecka może być poważna. Jeśli matka pracuje, a babka sprawuje nad dzieckiem opiekę, ta pomoc oparta na więzi rodzinnej może dać dużoo lepsze efekty, niż wówczas, gdy angażuje się do dziecka obcą osobę. Niestety, ze sprawowaniem opieki przez babcie wiążą się często różne trudności będące powodem niesnasek i zatargów między nią a młodszym pokoleniem. Nie próbując znaleźć wspólnej płaszczyzny, na której spotykałyby się interesy dziecka i rodziców, obarcza się winą babcię, przypisując jej sposobowi wychowania niepowodzenia w postępowaniu rodziców z dzieckiem. A przecież zdarza się, że dziecko zupełnie nieświadomie szuka u babci oparcia, ponieważ właśnie ona akceptuje je bardziej niż rodzice, mniej stawia wymagań i łatwiej znajduje dla niego czas.
Bywa zresztą i tak, że litujące się nad dzieckiem babcie nie stawiają mu żadnych wymagań i wówczas dochodzi do poważnych konfliktów między nią a domownikami, co odbija się ujemnie na dziecku. Może nawet częściej niż matka babcia otacza dziecko nadmierną opieką, jest zbyt tolerancyjna i nie potrafi znaleźć rozsądnego umiaru w swym stosunku do powierzonego jej trosce dziecka. Wtedy w razie zatargu z rodzicami do niej dziecko się zwraca, u niej szuka zrozumienia i ją prosi o pośrednictwo u rodziców.
Dawniej, jeszcze w okresie międzywojennym, do matki należał cały trud wychowania dziecka. Dziś zmieniło się wiele pod tym względem i udział ojca we wszystkich sprawach związanych z wychowaniem i opieką już od najwcześniejszego okresu życia jest niezbędny. Nie chodzi tylko o to, by ulżyć w codziennych wysiłkach pracującym matkom, ale by wypracować możliwie jednolity schemat postępowania z dzieckiem, oparty na pełnym zrozumieniu jego potrzeb przez oboje rodziców. Równy udział we wszystkich obowiązkach wynikających z posiadania dziecka stanowi podstawę prawidłowego kształtowania osobowości dziecka. Każdy ważniejszy problem związany z wychowaniem powinni rodzice wspólnie rozstrzygać, bo
wtedy łatwiej jest znaleźć rozsądne wyjście i nie ma potem powodów do ewentualnego szukania winy u jednego z rodziców, jeśli dziecko sprawia trudności.
Rodzice chcieliby ułatwić sobie postępowanie wobec dziecka i często nie próbują zrozumieć powodów, dla których dziecko przeciwstawia się ich woli. Najprostszą reakcją jest kara fizyczna, połączona z wymówkami i krzykiem. Jeśli dziecko przekroczy jakieś obowiązujące w domu rodzinnym zakazy lub nakazy, rodzice stawiają dziecko w położeniu oskarżonego i najczęściej żadnych usprawiedliwień nie uwzględniają, zwłaszcza wtedy, gdy zachowanie dziecka wywołało ich zdenerwowanie. W gniewie karze się najłatwiej i nie zawsze sprawiedliwie, a wszelka krzywda odczuta przez dziecko, nawet to zupełnie małe, pozostawia na długo ślad w jego umyśle.
Często rodzice nie starając się zrozumieć dziecka, zasadniczych motywów jego działania i dążeń, stosują środki doraźne kierując się prawem silniejszego. Odmienną, ale również niewłaściwą postawę przyjmują ci rodzice, którzy roztaczają nad dzieckiem zupełnie niepotrzebnie nadmierną opiekę, strzegąc je od wszelkich silniejszych przeżyć, a przez to przeszkadzają w usamodzielnieniu się i szybkim zdobyciu niezależności w zwykłych codziennych sytuacjach. Jakże często zdarza się spotkać matki, które są przesadnie uczulone na każdą nawet nieznaczną niedyspozycję dziecka. Pod ich wpływem dzieci przeżywają swe dolegliwości bardzo poważnie. Taki typ wychowania utrwalający się w okresie wczesnego dzieciństwa pozostawia następstwa w późniejszym życiu dziecka. Zbyt duże pobłażanie wtedy, gdy dziecko powinno zostać ukarane, prowadzi do wytworzenia się u niego nawyków utrudniających życie. Takie dzieci źle przystosowują się do obowiązków i wymagań, jakie przed nimi życie stawia, stają się egoistami i są niepożądani jako towarzysze zabaw dla rówieśników.Mimo że w okresie po II wojnie światowej w niektórych krajach zachodnich ten typ wychowania nadmiernie tolerancyjnego był bardzo zalecany, dziś wysuwane są przeciw niemu zdecydowane zastrzeżenia. Wydaje się, że optymalną postawą rodziców wobec dziecka byłaby ta, w której łączyłyby się ze sobą, w średnim nasileniu, oba typy wychowania, tzn. wymagający i pobłażający. Okazuje się, że na dłuższą metę skuteczniejsze są te kary, których istota polega na braku nagrody. Wrażliwość małego dziecka pozwala na stosowanie z powodzeniem tego typu środków wychowawczych jako stałej metody i daje dobre rezultaty. Okazanie dziecku dezaprobaty i pozbawienie go przez krótki czas czułości, do której jest przyzwyczajone, powinno wystarczyć. Oczywiście, jeśli korzysta się z tej metody w sposób konsekwentny. U starszego dziecka odpowiednią karą może być odmowa zezwolenia na wyjście do kolegów z podwórka lub pozbawienie innej przyjemności.
Największym złem w wychowaniu rodzinnym jest brak konsekwencji, dwutorowość postępowania (inne matki, a inne ojca) wobec dziecka. Niektóre dzieci nie mogą się łatwo przestawić na tryb życia związany z obowiązkami szkolnymi, jeśli przedtem, w okresie przedszkolnym, nie miały w domu żadnych obowiązków. Gdy do tego dołącza się jeszcze nadmiar opieki ze strony rodziców, którzy wszystko za dziecko sami w domu wykonywali, to trudności w nauce szkolnej i w zżyciu się z zespołem dziecięcym mogą być poważne i trwać długo.
Co robić, aby dziecko nie cierpiało z powodu popełnionych przez rodziców błędów wychowawczych? Korzystać z rad doświadczonego psychologa, z książek i czasopism przeznaczonych dla rodziców. Pomocą w zdobywaniu wiedzy pedagogicznej są też uniwersytety dla rodziców. Organizowane tam
odczyty i dyskusje umożliwiają uzyskanie przynajmniej
ogólnej orientacji w pewnych zagadnieniach wychowawczych. Można tam także uzyskać informacje o placówkach klinicznych, do których należy się zwrócić w konkretnych trudnościach.



Wszelkie prawa zastrzeżone Będę Mamą